pim blog

Twój nowy blog
Kupiłem sobie dzisiaj dresy do biegania (oficjalnie po podwórku, nieoficjalnie na trasie kanapa / komp <-> lodówka z piwem)






ON
: Muszę przyznać, że jak na dresy, to są zadziwiająco wygodne.

ONA: Bo wiesz, z dresem to jest tak, jakbyś nie miał nic na tyłku. A jednak jest ci ciepło. To taka definicja dresu.
ON: Brzmi jak definicja obs***nia sobie tyłka, ale nie będę się sprzeczał.

Podpisuję koperty z zaproszeniami na nasze wesele (yay!). Na jednej się pomyliłam i W wygląda jak koślawe-nie-wiadomo-co. Pokazuję JEMU.


ONA: No i widzisz? Popsułam kopertę… :(
ON: Ku.wa, no i 1,50PLN wyrzucone w błoto! Mogłem sobie za to kupić bułkę!

Jak w temacie ;)

ONA: Jak śmiertelnicy mówią na specyfikację? W sensie, czego używają zamiast „specyfikacja”?
ON: hahaha, „śmiertelnicy” :D
ONA: piszę maila do <cenzura> i wyspecyfikowałam nasze wymagania, ale chyba muszę użyć jakiegoś innego słowa.
ON: „lista wymagań”?
ONA: o, lista wymagań jest lepsza
ON: napiałaś: „Drogi Śmiertelniku, pokłoń się przed Specyfikacją!”
ONA: nie, napisałam: „klęknij!”

Kupiliśmy sobie szczurki (tak – szczuuuuuurkiiiiii! <love> ). I są boskie krótko mówiąc. Dzisiaj bawimy się z nimi na kanapie. ON siedzi tak, że Piksel (jeden z naszych myszonów) zaczyna wchodzić mu pod koszulkę od strony dekoltu. W końcu mu się to udaje.

ON: No! W końcu mam futro na klacie!
Małe, męskie radości :P

[On] Stojak

Brak komentarzy

Przyszła. Właściwie, to przyjechała. Weszła i od razu roztoczyła aurę Prehistoric Monster Syndrome ;) Czyli ton „zejdź mi z oczu, tyle godzin łażenia i nic w sklepie nie znalazłam, etc.”. Stoję w drzwiach łazienki i milczę. Patrzę tylko. ONA odwraca się do mnie.


ONA: Co?
ON: Będę tu stał, dopóki nie przyjdziesz, przytulisz się i zrobisz to swoje: „aaale ty jesteś fajny”.
ONA: To trzeba było sobie wziąć coś do jedzenia.
Parę chwil później przyszła i zrobiła to swoje „aaale ty jesteś fajny”. Ze 120%-wym sarkazmem. Paskuda ;)

Mam jutro rozmowę kwalifikacyjną. Jest to o tyle specyficzna rozmowa, że po raz pierwszy to ja będę tym przesłuchującym. ONA żywo się tematem zainteresowała..

ONA: O! I co, będziesz jutro tylko obserwował? Czy też pytał?
ON: No będę rozmawiał i pytał.
ONA: A o co zapytasz?
ON <zastanawia się>: …
ONA <głosem Joey’a z Przyjaciół>: How are you doin’?

Jakiś taki archiwalny z wyjazdu wakacyjnego mi się przypomniał.


Siedzimy na kolacji, jest elegancko, więc i tematy do rozmowy muszą być na poziomie. Więc, zamiast tych co zwykle, rozmawiamy o klasyce kina którą powinniśmy jeszcze obejrzeć. Lecą kolejne tytuły, mój wewnętrzny trefniś w pewnym momencie nie wytrzymał..

ONA: No i jeszcze Wajda, np. „Człowiek z żelaza”.
ON: Aha, to taka polska adaptacja „Ironmana”?
ONA: Tak. Aha, jest jeszcze druga część – „Marmurman”.

:D

W radiu laska egzaltowanym głosem wychwala zalety samochodu pewnej znanej francuskiej marki (taki, który ma jeden bieg do przodu i 5 do tyłu). Na koniec oznajmia: „no i faceta dobrałam sobie pod samochód”

ONA <podnosi krytyczne oko na radio>: „Ciekawe jak to się robi, pewnie miał na imię Rene.”

Zaczęliśmy liczyć budżet ślubny, zapisujemy wszystko jak leci.

Ja: Co rozumiesz przez „kwiaty”?
ONA: No bukiet mój, bukiet świadkowej, dla ciebie kwiatek do butonierki, świadek też coś..
Ja: Muszę mieć kwiatek?
ONA: Nieważne czy będziesz miał tam kwiatek, czy procesor – na razie liczymy orientacyjne koszty.
Niech nikogo nie zdziwi, jak będę miał i7 w butonierce – w końcu to JEJ pomysł :D

  • RSS